Współzałożyciel Ubisoftu nie żyje.

Claude Guillemot zginął w katastrofie lotniczej

Tragiczne wieści z Francji. W wieku 69 lat zginął Claude Guillemot – jeden z pięciu braci, którzy w 1986 roku powołali do życia firmę Ubisoft, giganta branży gier wideo. Jak informuje m.in. dziennik The New York Times, miliarder i pasjonat lotnictwa poniósł śmierć w katastrofie prywatnego samolotu.

Do tragicznego zdarzenia doszło w piątek, 19 czerwca 2026 roku, na zachodzie Francji. Prywatna, dwusilnikowa Cessna 421 Golden Eagle, należąca do Guillemota, rozbiła się na polu i stanęła w płomieniach podczas podejścia do lądowania na lotnisku La Baule-Escoublac. Claude Guillemot leciał tam, aby wziąć udział w weekendowych pokazach lotniczych. W wypadku zginął również towarzyszący mu instruktor pilotażu.

Człowiek z cienia, który dał nam Thrustmastera i Herculesa

Choć najbardziej medialną twarzą Ubisoftu od lat pozostaje jego brat Yves (pełniący funkcję prezesa), Claude odegrał kluczową rolę w budowaniu potęgi rodzinnego imperium. Jako wiceprezes ds. operacyjnych Ubisoftu zabezpieczał biznes od środka, ale jego prawdziwym „dzieckiem” była powiązana z rodziną spółka Guillemot Corporation.

To właśnie Claude przez dekady stał na czele tej firmy, wprowadzając pod strzechy graczy na całym świecie sprzęt, który do dziś jest synonimem jakości w swoich kategoriach:

  • Thrustmaster – kultowe kierownice wyścigowe, systemy HOTAS i dżojstiki, bez których fani symulatorów lotniczych czy wyścigowych nie wyobrażają sobie grania.
  • Hercules – znane graczom i twórcom karty dźwiękowe, a w późniejszych latach popularne kontrolery DJ-skie i sprzęt audio.

Dopiero w lipcu zeszłego roku Claude Guillemot przekazał codzienne zarządzanie operacyjne Guillemot Corporation swojemu synowi, Valentinowi, samemu pozostając na stanowisku przewodniczącego rady nadzorczej.

Oficjalny komunikat Ubisoftu: „Z głębokim smutkiem przyjęliśmy wiadomość o tragicznej śmierci Claude’a Guillemota, naszego współzałożyciela i członka rady dyrektorów. Claude był filarem naszej firmy, człowiekiem o niespożytej energii i pasji. W tym niezwykle trudnym czasie łączymy się w bólu z jego rodziną, bliskimi oraz wszystkimi pracownikami naszych spółek.”

Branża gier i technologii straciła jednego ze swoich pionierów, który potrafił przekuć pasję do technologii w sprzęt, z którego wielu z nas korzysta każdego dnia przy swoich stanowiskach.

Potężny wstrząs w branży gier

Wszystko wskazuje na to, że branża gier wideo stoi w obliczu jednego z największych kryzysów w swojej historii. Niepokojące doniesienia docierające z obozów branżowych gigantów – takich jak id Software, Bethesda, Bungie oraz BioWare – sugerują, że dotychczasowe zwolnienia i restrukturyzacje to zaledwie wierzchołek góry lodowej. Eksperci i insiderzy bez ogródek ostrzegają: „To dopiero początek krwawej łaźni”.

Kryzys u gigantów

Problemy nie omijają studiów, które przez lata były synonimem sukcesu:

  • Bungie & BioWare: Kultowi deweloperzy mierzą się z presją wydawców, restrukturyzacjami oraz widmem utraty niezależności lub tożsamości po ostatnich, mniej udanych premierach i wewnętrznych zawirowaniach.
  • Bethesda & id Software: Zmiany strukturalne pod skrzydłami Microsoftu rodzą pytania o przyszłość legendarnych marek RPG i shooterów oraz o to, jak głęboko sięgną cięcia budżetowe.

Co to oznacza dla graczy?

Konsekwencje tego tąpnięcia odczujemy wszyscy. Masowe zwolnienia, anulowanie projektów na wczesnym etapie produkcji oraz bezpieczniejsze, mniej oryginalne podejście do tworzenia gier to najbardziej prawdopodobny scenariusz na najbliższe lata. Branża gier wyraźnie zaciąga hamulec ręczny, kończąc erę bezwzględnego, napędzanego gigantycznymi budżetami wzrostu.