Ostrzeżenie Neodrink
Ostatnio ogrywamy Borderlands 4 i chciałbym zwrócić uwagę na jedną ważną kwestię. Osoby oglądające stream mogą nabrać ochoty, by same sięgnąć po najnowszą odsłonę serii, więc piszę te słowa jako ostrzeżenie: gra ma absurdalnie wysokie wymagania sprzętowe. Mówimy o poziomie przewyższającym nawet Microsoft Flight Simulator, a w zamian dostajemy głównie odświeżoną grafikę w stylu cel-shading. Wygląda ona efektownie na bardzo wysokich ustawieniach, ale w zestawieniu z dzisiejszymi oczekiwaniami graczy (2K i ponad 100 fps) jest to możliwe jedynie przy włączonym DLSS, najlepiej z Frame Generation x2.
Moim zdaniem te wymagania są kompletnie nieuzasadnione. Dla porównania – światy z Red Dead Redemption czy gier Ubisoftu pod względem detali i skali biją Borderlands 4 na głowę.
Podsumowując: to świetna gra kooperacyjna i prawdopodobnie najlepsza część serii, ale ostrzegam – ładnie wygląda dopiero na ustawieniach High/Very High. Na najwyższych (tu nazwanych „Badass”) nawet najmocniejsze karty graficzne mają problemy z płynnością.
Jak w wielu tytułach opartych na Unreal Engine 5, najwyższy preset graficzny winduje wymagania w kosmos. Wystarczy jednak zejść o jeden poziom niżej, żeby grało się zdecydowanie lepiej. Niestety, na Medium zaczyna wyglądać dość przeciętnie – styl graficzny z definicji oferuje mniej detali, a ich redukcja bardzo szybko sprawia, że gra przypomina starsze odsłony serii.
Dla mnie Borderlands 4 to największe optymalizacyjne rozczarowanie tego roku. Nie dlatego, że nie da się w nią grać płynnie, ale dlatego, że w praktyce wymusza stosowanie DLSS z FrameGenem – nie jako dodatku, lecz jako standardu.