ED galopuje w niesamowitym tempie. Cały czas dokłada starań aby F-16 i F-18 były jak najwierniejsze oryginałowi. Oba samoloty dostają cały czas nowe (dla graczy) funkcje o których istnieniu nikt (z graczy) nie miał pojęcia. Żeby tego było mało odświeża stare moduły (A-10,KA-50), przygotowuje równocześnie nie tylko nowe mapy, ale też nowe „zabawki”, wspierany przez partnerów rozwój DCS wydaje się nigdy nie był tak szybki jak teraz.
Wszystko co obiecał ED zostaje spełnione niczym sen. Wydaje się że składa się tutaj kilka czynników które zaistniały równocześnie. Rozwój technologii VR i zaciąg prawdziwych pilotów do zabawy z graczami, Microsoft Flight Simulator który zachęcił młodszych graczy do zainteresowania się lotnictwem, oraz na pewno wsparcie finansowe przez wojska topowych armii na świecie u których DCS jest numerem jeden na celowniku, również przy szkoleniu pilotów.
To na pewno złota era dla Eagle Dynamics, a dla nas jedna z niewielu firm która spełnia złożone obietnice. To niby tak oczywiste, a w dzisiejszych czasach wydaje się tak dziwne i nie na miejscu na tak zagmatwanej sytuacji na rynku gier.
M.Wagner wytłumaczył też na co wpływa uszkodzenie jednostki naziemnej (jeżeli nie jest do końca zniszczona). Zredukowane mogą zostać: mobilność, czas reakcji, celność, całkowite wyłączenie broni. Tak więc nawet uszkodzenie 20 pojazdów może spowodować prawie całkowitą niezdolność oddziału do walki. Informacja dla nowych graczy którzy po zrzuceniu bomb kasetowych mówią „meh… tylko dwa zniszczone i kilka uszkodzonych”. W praktyce cały oddział jest wyłączony z akcji i nie zdolny do walki w 80%.